Dzięki Dylanio, przyda się. Ja po prostu lekko wyluzowałam. Daje sobie i chłopakom czas. Ty dopiero miałeś ciekawostkę - połączyć 3 szynszyle. Fajnie, że chłopaki są już razem
Nowy - krystalizuje się imię Bravo (vel Morzan - mój Towarzysz Życia dla jaj tak nazywa go i skubany na to najbardziej reaguje ... ech, ma facet pomysły na imiona) jest po prostu wybitnie charakterny i zwyczajnie pokazuje fochy. Dziś na wybiegu był jakby nigdy nic i dalej jest przylepa straszliwa. I dobrze. Wczoraj wypuszczałam ich osobno najpierw, a jako, że nie wykazywały wobiec siebie dużej agresji przez kraty - raczej duże zaciekawienie, puściłam ich na chwilę razem.
Było tak jak zwykle - Charlie atakował z wrzaskiem, Bravo zwiewał, ale zaraz cały zaciekawiony wracał. Ze dwa razy on był nawet stroną goniącą
Ale - działo się to o wiele krócej niż poprzednio. Teraz to wyglądało jakby podzielili się terytorium - korytarzem i każdy miał swoją połowę w której operował. No i Charlie ma respekt przed Bravo, bo atakował z pewną ostrożnością. Tym razem Bravo się nie obraził. No i to wszystko sugeruje mi, że w końcu się uda. Pozdrawiam i dzieki za pomoc wszystkim
Jak się będzie coś ciekawego działo dam znać. Albo, jak już ich połączę opiszę swoje doświadczenia. Trzymajcie kciuki Obaj są takimi fajnymi, mądrymi i przylepnymi szynszylami i na pewno byłoby im razem dobrze No i na pewno nie chciałabym się pozbyć tej nowej szynszyli - jest strasznie udanym futrzakiem...
Gratulacje Maczo
U mnie też jest postęp. Etap "rodeo". Coraz mniej agresji, coraz więcej respektu i wzajemnej gonitwy. Na razie Bravo ma przewagę, co wkurza Charliego po czasie. Ale - myślę, że będzie dobrze )
[ Dodano: 2010-07-31, 08:50 ]
U mnie znów gorzej Agresja wróciła. Wczoraj na wybiegu miło nie było.
Całą noc do siebie ich ciągnęło przez kraty, więc głupio pomyślałam, że ich wsadzę do jednej klatki i zrobię jak Kiwi z dziewczynami bodajże. Nie był to pomysł dobry Potworna wojna, futro latało, Charlie wyszedł z tego z zakrwawionym uchem... Mam dość pomału. Na weekend wyjeżdżam, więc jeden wieczór nie będą wypuszczane (bez obaw, same nie zostają, ale pod opieką matki). Potem znów wszystko od nowa Pocieszam się, że to dopiero tydzień prób. Jeny, poproszę o jakieś wsparcie moralne
Hej, z tym łączeniem to się w ogóle nie stresuj, ja też miałam wyrzuty sumienia, że mały się w końcu z nerwów przekręci, albo ze jest w za małej klatce, chciałam też go oddać. Na dzień dzisiejszy jest tak, że chyba jeszcze nie ustalili kto rządzi, a jeden sika na domek, nie wiem czemu, no i zamiast w dzień spać w domku, śpi na nim, myślałam, że to ten drugi go wygania, ale teraz mają 2 domki i jest tak samo:/
Wie ktos może co z tym sikaniem i spaniem poza domkiem chodzi?
A ja mam takie pytanie czy obojętność szynszyla, który jest juz na swoim terytorium wobec nowego to normalne?? Kompletny brak jakiegoś zainteresowania, choć klatki stoją w niedalekiej odległości od siebie??
_________________ "Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś."
A próbowałaś już ich zapoznać bliżej.A jaka to niedaleka odległość ? Widzą się, są w stanie się powąchać przez kraty ? Bo jeśli nie ma agresji, a tylko obojętność to możesz spróbować ich wypuścić razem. Ja bym próbowała wsadzić nowego od razu do klatki tego starszego, ale Ty znasz swoje szyle najlepiej więc musisz zadecydować, jaki sposób łączenia będzie dla nich najlepszy.
Basia Początkowo zorientowany Przyjaciel Szynszyli
No odległość to z 25 cm, widzą się dokładnie, dotknąć i powąchać się nie mogą, ale czytałam, że na początek tak blisko nie ma co ich stawiać właśnie na wypadek agresji, której akurat w moim przypadku jak na razie nie ma to może faktycznie przybliżę klatę i zobaczę czy się sobą skumplują, a jutro spróbuje je puścić razem na wybieg, może faktycznie się zaprzyjaźnią, choć Kropek jest bardziej swawolny i energiczny niż Szyszuniek. Co o tym myślicie??
_________________ "Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś."
Jeśli wszystko będzie pod Twoim bacznym okiem i kontrolą to pomysł jak najbardziej ok, a wybieg najlepiej jakby był w godzinach południowych, jak szyle zaspane są i nie kontaktują tak dobrze jak na wieczór. A i czy młody zapoznał się już z wybiegiem, musi mieć po równe szanse ze starym, dobrze by było gdyby pierwszy wybieg był na neutralnym terenie i z dosyć ograniczoną przestrzenią i schowkami - takie moje zdanie.
Proces łączenia jest procesem dynamicznym i ciągle się zmienia, a Ty jako właściciel musisz dostosowywać się do tych sytuacji, u każdego szyla łączenie przebiega inaczej i tylko od Ciebie zależysz co w danym momencie zrobisz, masz nad nimi kontrolę, do jakiegoś tam stopnia ( bo wiadomo jak sobie do gustu nie przypadną, to czasami jest kiepsko ) ale życzę Ci powodzenia Zapoznawaj bliżej chłopaków i pisz co u nich.
Basia Początkowo zorientowany Przyjaciel Szynszyli
Z wybiegiem dziś młodego zapoznałam i chyba mu się podobało , także będzie wiedział z czym ma do czynienia. A kontrola będzie na bank bo Szyszuniek jest ooo wiele wiele większy od Kropka i jak by było jakieś ostre stracie to cienko by z nim było. Bardzo dziękuje za rady i na pewno będę pisało jak tam chłopaki się zaprzyjaźniają (albo i nie zaprzyjaźniają) .
_________________ "Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś."
Hehe, z tym większym, mniejszym, to się nie sugeruj bo często jest na odwrót, młody, zwinniejszy i pełen werwy będzie próbował dominować i męczyć starszego, więc nigdy nic nie wiadomo
Basia Początkowo zorientowany Przyjaciel Szynszyli
Zbliżyłam klatki, ale nadal nie ma zainteresowania, może dopiero w nocy jak się rozbudzą porządnie to się z sobą zapoznają A co do wielkości to może i faktycznie racja, no cóż jutro zobaczę jak to się u nich potoczy.
_________________ "Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś."
Ja próbuję zapoznać swoje szyle przez kratki. Dzisiaj jak przystawiłem Nikiego w klatce do klatki Bonga to Bongo chciał się do niego tak dostać drapał w pręty klatki... Czy to zły znak? Niki tylko podchodzi i wącha.Dzisiaj musiałem podzielić klatkę Bonga i wsadzić małego do drugiej połowy.Siatka jest szczelna i nie nie mają się jak pogryźć,skaleczyć itp. Na razie brak zainteresowania... Jednak jak Niki tak "trąbi" to Bongo mu odpowiada.
Musiałem podzielić klatkę dlatego ,że Niki się męczył w tej małej klatce do wymieniania ściółki.Wiem może trochę za szybko...
Cała klatka została wyszorowana.Niki powoli się ze mną oswaja wchodzi mi na rękę i je smakołyki. Trochę "trąbi".
Ps. Z podzieleniem klatki jest tak ,że prawie cała siatka jest zakryta ,a tylko kawałek odkryty i "szczelny".
_________________ I love my chinchillas.
Wszystkich Nas łączy miłość do szynszyli
♥Kosia&Lusia♥
♥Bongo& Niki♥
Basia Początkowo zorientowany Przyjaciel Szynszyli
coli013 Mi się wydaje, że jak drapie w klatkę to pokazuje, że jest i szuka zainteresowania sobą ,ale ja się dobrze na tym nie znam.
Moje wykazują lekkie zainteresowanie sobą, ale jest większa agresywność ze strony Kropka, Szyszuniek nawet chciał by się chyba zaprzyjaźnić, tak przynajmniej to na razie wygląda. Nie wypuszczałam ich razem jeszcze bo po małym ataku agresywności Kropka trochę się boje, będę czekać i obserwować co się dzieje.
[ Dodano: 2010-08-17, 09:41 ]
No i dziś pierwszy raz puściłam szyszki na wybieg. Na początku dominacje przejawiał mały Kropek, dopiero później jak Szyszuniek się zdenerwował to pokazał na co go stać, oczywiście futerko latało, co mnie trochę przeraziło, wydaje mi się, że jak na razie w batalii o dominacje prowadzi Szyszuniek.
_________________ "Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum